7. Znaczenie badań nad komunikacją niewerbalną

Aneta Załazińska
Językoznawca, doktor, adiunkt w Zakładzie Teorii Komunikacji na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, wykładowca w Szkole Retoryki UJ i w Katedrze UNESCO UJ.

Czy słowa wystarczają do skutecznego porozumiewania się? Czy aktywność naszych rąk i ciał w toku konwersacji spowodowana jest tylko zwykłymi odruchami? Czy ten mówca, który nie gestykuluje jest mówcą wiarygodniejszym, bo potrafi „opanować” ruchy rąk? Wyniki badań prowadzonych od kilkudziesięciu lat na zachodzie Europy i w Stanach Zjednoczonych każą kategoryczne odpowiedzieć na te pytania: nie.

Jeżeli ktoś kiedykolwiek oglądał program telewizyjny bez dźwięku, zwrócił zapewne uwagę na to, co mówiący „robią” ze swoimi rękoma. Ręce ani przez chwilę nie przestają się ruszać – rysują, wskazują, wyliczają, głaskają, poklepują. Ręce mówią, nawet wtedy, gdy człowiek nie jest tego świadomy. Napisanie zwykłego listu wymaga dużego wysiłku, aby wyrazić to, co czujemy, czego pragniemy. Zastanawiamy się w takiej sytuacji, czy nasz adresat zrozumie nas w pełni, pojmie naszą intencję. Będzie miał przecież do dyspozycji słowo zapisane na kartce – nie będzie nas widział, nie usłyszy naszego głosu. I tu postawimy pytanie o skuteczność naszego porozumiewania się. Sytuacja jest prostsza, gdy chcemy kogoś o czymś poinformować, zakomunikować coś. Ale czy skuteczna i możliwa byłaby codzienna komunikacja, porozumienie się w sytuacjach potocznych, prozaicznych bez użycia środków pozawerbalnych? Trywialne wydaje się stwierdzenie, że to, czy podwyższymy, czy obniżymy ton głosu zaważy na znaczeniu naszej wypowiedzi. Wielu badaczy twierdzi, że „kiedy miedzy werbalnym przekazem a zachowaniem mówiącego dostrzegamy jakiekolwiek oznaki niespójności semantycznej, wierzymy zawsze bardziej informacjom płynącym z obszarów niewerbalnych.” (Antas, 1999: 203). Dlatego w komunikacji potocznej słowa to tylko część składająca się na przekaz.

Ręce mówią, pokazują, wyrażają – banał czy nowa droga w poszukiwaniach dotarcia do sposobów, w jaki ludzie myślą? To, że gestykulacja, postawa ciała, mimika, ton głosu pełnią funkcje komunikacyjną – wiedzą nie tylko fachowcy od marketingu i reklamy. Wiedzą o tym także naukowcy – psychologowie, antropolodzy, etnografowie. Wiedzą także językoznawcy. Na szczęście komunikacja niewerbalna stała się obiektem zainteresowania nie tylko ludzi zajmujących się kreowaniem wizerunku innych ludzi oraz popularnych wydawnictw, które znaczenie komunikacji niewerbalnej sprowadzają do tłumaczenia, czy nawet przekładania gestów, postawy ciała na język mówiony. Taki obraz komunikacji niewerbalnej, która jest prostym szyfrem do ludzkiego stanu myśli i emocji, to ogromne uproszczenie, a i często przekłamanie. Stąd być może znaczące mrugnięcia okiem językoznawców-tradycjonalistów słyszących, że w Polsce ruszają badania nad komunikacją niewerbalną. Sfera niebezpieczna badawczo, bowiem ryzyko poznawcze jest tu ogromne, biorąc pod uwagę, że wprawdzie na zachodzie Europy, a w szczególności w USA badania takie prowadzone są od kilkudziesięciu lat, to jednak nie wypracowano jeszcze w pełni satysfakcjonującej metodologii – ściśle naukowej, precyzyjnej, ale pozwalającej na odkrycia w tej dziedzinie, czyli nieograniczającej czy zmuszającej badaczy do dostosowania wyników badań do przyjętej metodologii.

Czy zatem wszystko to warte jest takich środków? Czy badanie komunikacji niewerbalnej nie okaże się zwodnicze i urokliwe niczym kicz, który nic głębszego w sobie nie kryje? Prowokacyjnie odpowiadam tak – okaże się, jeśli przyjęte zostaną błędne założenia i będzie się liczyć na wyniki niczym ze szklanej kuli u wróżki. Nie można bowiem interpretować gestów w izolacji, bez kontekstu. Nie można na przykład zawyrokować, że rozłożone dłonie wyrażają bezradność zawsze i w każdej sytuacji. I tak jest z każdym zachowaniem niewerbalnym. Istota badań nad komunikacją niewerbalną tkwi bowiem gdzie indziej.

Badania nad komunikacją niewerbalną mają swoje korzenie w starożytności. Już Kwintylian pisał: „Gestykulacja rąk, której pozbawione przemówienie zawsze jest kalekie i nieudolne, trudno nawet powiedzieć, jak jest różnorodna – dorównywa ona przecież nieomal bogactwu słów. Jeżeli bowiem ruchy pozostałych części ciała wspomagają jak gdyby nasze słowa, to ruchy rąk – można rzec – mówią same przez się. Czyż przy ich pomocy nie żądamy, nie obiecujemy, nie wzywamy, rezygnujemy, grozimy, błagamy, nie odrzucamy od siebie, nie lękamy się, pytamy, zaprzeczamy, nie wyrażamy naszej radości, smutku, powątpiewania, przekonania, żalu, nie określamy sposobu, możności, ilości, czasu? Czyż one nie podniecają, nie wstrzymują, nie pochwalają, nie korzą się?”(Kwintylian, 1, 3, 85) Jednak dopiero wiek XX przyniósł prawdziwy rozwój tych badań. Wilhelm Wundt przekonywał, że gesty i mowa wyrażają te samą ideę umysłową. Edward Sapir podkreślał, że nieświadomie reagujemy na bodźce związane z ekspresją ciała. Zygmunt Freud zauważył niekontrolowane zachowanie ludzkich rąk. David Efron przeprowadził w USA w latach 40-ych jeden z największych eksperymentów nad różnicami kulturowymi wyrażanymi niewerbalnie. Ervin Goffman zwracał uwagę, że obecność innych ludzi przekształca ludzką działalność w występ. Paul Ekman i Wallace Friesen dokonali pierwszej semiotycznej klasyfikacji gestów. Ray Birdwhistell opracował w latach 70-ych teorię kinezyki – ideę, w której postulował, aby elementy ruchu ciała traktowane były na wzór związanych cząstek w mowie. Koncepcja ta, mimo iż negowana przez współczesnych badaczy, dała początek badaniom, które podkreślają związek gestu ze słowem. Bowiem do tej pory zagadnienie komunikacji niewerbalnej pozostawało w sferze zainteresowań psychologów, antropologów, socjologów lub etnologów. Jednak te dziedziny poznawcze działały w izolacji, ograniczając się tylko do właściwych im obszarów. Sądzono bowiem, że komunikacja niewerbalna toczy się jakby na innym i niezależnym od języka planie. Podział taki jest nieuzasadniony, biorąc pod uwagę chociażby pragmatyczny aspekt komunikacji – skuteczne porozumienie współtworzą słowa i treści przekazywane pozawerbalnie. Nie funkcjonują one na zasadzie odrębnych kodów, ale raczej współtworzą komunikat i wzajemnie się uzupełniają.

Podstawę do takich wniosków stworzyło jednak dopiero językoznawstwo kognitywne, które narodziło się w USA w latach 70-ych. Kognitywizm, jak popularnie nazywa się ten nowy model językoznawstwa ( i innych nauk humanistycznych pozostających tym nurcie), zakłada bowiem interdyscyplinarność, która nie oznacza unifikacji nauki, ale twórcze wykorzystanie osiągnięć poszczególnych dyscyplin naukowych. Językoznawstwo kognitywne zakłada możliwość dotarcia do procesów poznawczych człowieka, do natury pojęć istniejących w umyśle, bowiem to one determinują nasze widzenie świata. Aby jednak poznać umysł, nie wystarczy namysł, jak twierdził Kartezjusz – w tym celu konieczne są badania empiryczne. Rozum bowiem nie jest oderwany od doświadczeń cielesnych, przeciwnie, te same mechanizmy neuronowe i poznawcze, które kształtują ucieleśnione doświadczanie świata, generują również ludzkie systemy pojęciowe i formy racjonalności. Dlatego nie możemy „wykroczyć” poza nasze ciała. Wszystko, co wiemy, odczuwamy, a nawet myślimy, pochodzi z ciała, mózgu oraz naszych interakcji z otoczeniem. Nie jesteśmy w stanie porzucić ucieleśnionych systemów pojęciowych. Stąd nasze ciało i bezpośrednie doświadczenie stanowią warunek konieczny naszego myślenia. Dlatego też podstawową strategią badawczą językoznawców kognitywnych jest nierozdzielnie zdolności językowych od percepcji czy motoryki. Zdolności językowe są pochodną innych ludzkich zdolności – zdolności percepcyjnych. Percypując świat, człowiek tworzy w swoim umyśle struktury pojęciowe, które bazują na doświadczeniu zmysłowym i fizycznej działalności człowieka. Zatem aby dotrzeć do owych struktur umysłowych, należy badać to, co jest ich przejawem – na przykład język. Ale czy tylko badanie języka daje możliwość dotarcia i opisania sposobu tworzenia struktur pojęciowych? Nie, inną możliwością są badania nad komunikacją niewerbalną, a w szczególności badanie gestów. Właściwie należałoby powiedzieć, że badania gestów są nie inną, lecz dopełniająca możliwością, bowiem studia nad gestami muszą być prowadzone wraz z badaniami nad językiem. Stąd konieczność podjęcia tego problemu przez językoznawców. Gesty i język współtworzą komunikat i na płaszczyźnie komunikacji uzupełniają się wzajemnie. Językoznawstwo kognitywne nie stawia sztucznych granic między językiem, percepcją, ruchem umysłowym czy konceptualizacją. Na proces porozumiewania się, proces komunikacji wszystkie te aspekty składają się na raz. Proces ten jest wielopłaszczyznowy i przebiega na wielu poziomach równocześnie, a poziomy te nie tylko nakładają się na siebie, ale również zazębiają.. Stąd konieczność uwzględnienia w badaniach językoznawczych badań nad komunikacją niewerbalną, a zarazem konieczność zespolenia badań nad komunikacją niewerbalną z badaniami nad językiem. Wszystko to bowiem składa się na złożony proces komunikacji. Komunikacja jako continuum środków językowych i pozawerbalnych. Środki te nie występują obok siebie – one współtworzą komunikat, nawzajem się uzupełniają.

Kognitywiści przyjęli jeszcze jedną ważną zasadę, która niejako odebrała wszechwładne pierwszeństwo językowi jako najlepszemu środkowi komunikacji. David McNeill w książce „Hand and mind. What Gestures Reveal about Though” stwierdził: – „gesty są integralną częścią języka, tak samo jak słowa, frazy i zdania – gesty i język są jednym systemem, – gesty równie dobrze jak pojęcia obrazują procesy myślowe człowieka”. A tu już tylko krok do rewolucji na terenie językoznawstwa. Bo to, że gesty i inne środki komunikacji niewerbalnej wyrażają emocje i nastawienie emocjonalne mówiącego – wiedziano już od czasów Darwina, ale że gesty niejako mogą słowa zastąpić, bowiem maja zdolność wyrażania pojęć, ba – nawet pojęć abstrakcyjnych – to już okrycie współczesnych badaczy. Dlatego właśnie badanie gestów uprawnione jest na terenie językoznawstwa. Język i gest współtworzą komunikat. Oczywiście możliwe jest porozumienie bez zachowań niewerbalnych, jednak wtedy wysiłek zarówno nadawcy jak i odbiorcy jest nieporównanie większy, a zabiegi językowe, jakich musi dokonać nadawca o wiele bardziej skomplikowane. Okazuje się bowiem, że gestykulacja oddaje bardziej różnorodne i skomplikowane struktury myślowe niż linearny język. Co więcej, gest przekazuje także to, co nie zostało ujęte w komunikacie werbalnym, bowiem wskazuje nie tylko na ikoniczność, obrazowość wypowiadanej myśli, ale wyraża też emocje, ustosunkowanie do partnera interakcji, organizację czasowo-przestrzenną opowiadanych zdarzeń i jednocześnie metasystemową budowę tekstu. Idąc tropem myśli kognitywistów, trzeba dodać, że gest jest bliższy obrazowo-doświadczalnemu charakterowi struktur pojęciowych, jego fizykalna natura daje nawet wiarygodniejszą możliwość wyrażenia myśli niż logiczny, linearny język. Zatem gesty byłyby pierwotnym sposobem obrazowania i wyrażania myśli.

Sceptykom można przytoczyć wywód filozofa oksfordzkiego -D.H.Mellora (1990) – który dowodzi, że komunikacja bez znaku językowego jest możliwa i równie prawdziwa. Człowiek pragnie zdobywać prawdę, czyli uzyskiwać prawdziwe przeświadczenia, bowiem one gwarantują, że działania podejmowane na ich mocy powiodą się. I jest to cel sam w sobie. A komunikacja językowa stanowi tylko środek do ich zdobycia. Mellor zastanawia się, czy różnica między prawdą powiedzianą, a prawdą np. zobaczoną jest różnicą znaczącą. I tu autor przytacza użyteczną historię o Kubusiu Puchatku, który poszukuje miodu. Informację o miodzie może uzyskać od przyjaciela Królika, który informuje Kubusia, że miód jest, mówiąc, że jest, tzn. produkując znak językowy. Nie mniej jednak takie samo przeświadczenie może uzyskać bohater, obserwując latające pszczoły i z tej sytuacji – znaku, jakim stają się pszczoły – inferować o istnieniu miodu. To, że pszczoły nie są znakiem językowym, nie czyni je mniej użytecznym jako znaku. Dlatego Mellor podkreśla, że nie ma żadnej różnicy między zdobyciem prawdy na mocy użycia języka od każdego innego sposobu jej zdobywania.

Badanie gestów i ogólniej pojętej komunikacji niewerbalnej staje się koniecznością dla badaczy, którzy chcą uzyskać wiarygodny obraz sposobów, którymi ludzie porozumiewają się i przede wszystkim dla językoznawców pragnących rzetelnie i w sposób całościowy poznać funkcjonowanie języka. Dlatego skłonna jestem twierdzić, iż zamiast terminu komunikacja niewerbalna – należy mówić raczej o niewerbalnym aspekcie komunikacji, bowiem tak jak nie da się w sposób całościowy mówić o języku bez uwzględnienia gestów, ruchów ciała w procesie komunikacji, tak nie można interpretować większości gestów, mimiki w izolacji, bez kontekstu werbalnego.

Wielu badaczy próbowało sklasyfikować sygnały komunikacji niewerbalnej. Znany psycholog społeczny z Oksfordu, Michael Argyle klasyfikuje zachowania niewerbalne według „kanałów”, którymi przekazywana jest świadomie lub nieświadomie informacja. W pracy „Psychologia stosunków międzyludzkich” (1999) dokonał takiej oto klasyfikacji komunikacji niewerbalnej: mimika, wzajemne spojrzenia, głos, gesty, pozycja, dotyk, zachowania przestrzenne i wygląd. Oczywiście można by postawić pytanie dotyczące adekwatności tego podziału, bowiem na przykład głos jest z natury swej werbalny, zatem należałoby efekty wokaliczne, intonacyjne i retardacyjne nazwać znakami prajęzykowymi. Pozostając jednak przy tej uproszczonej klasyfikacji, chciałabym zwrócić uwagę na gesty, ponieważ moim zdaniem to najbardziej semantyczne narzędzia komunikacji niewerbalnej.

W roku 1941 wspomniany wcześniej Efron zaproponował rozróżnienie na:
-gesty, które komunikują znaczenia niezależnie od treści werbalnej oraz
-gesty, które nabierają znaczenia tylko w połączeniu z wypowiedzią mówioną.
W 1969 roku Ekman i Friesen ustalili pierwszą semiotyczną klasyfikację gestów. Podzielili gesty na:
-emblematy
-ilustratory
-wskaźniki emocji
-regulatory konwersacji
-adaptatory
-autoadaptatory

Szczególną uwagę zwrócili na emblematy, które są zróżnicowane kulturowo i zastępują niejako pewne zwroty lub frazy, gesty emblematyczne są łatwo przekładalne na słowa, (np. gest, w którym place wskazujący i środkowy układają się w literę V, oznacza „zwycięstwo”). Ilustratory to takie gesty, które oferują jakiś komentarz do wypowiadanych słów, wprowadzają dodatkowe znaczenie nie wyrażone werbalnie. Wskaźniki emocji to zachowania niewerbalne mające na celu okazanie przeżywanych stanów emocjonalnych. Regulatory konwersacji mają moc modyfikowania ról w prowadzonym dialogu. Adaptatory służą do osiągnięcia najbardziej komfortowej dla mówiącego sytuacji konwersacyjnej. Natomiast autoadaptatory to zachowania niewerbalne mające doprowadzić do uregulowania napięcia psychicznego na pożądanym przez podmiot poziomie. W 1978 roku Mark Knapp zaproponował nieco inną klasyfikację zachowań niewerbalnych. Skupił się na różnych typach relacji mogących zachodzić między kanałami werbalnymi i niewerbalnymi. W rezultacie relacje te ujął w pięć następujących typów:
1.powtarzanie – informacja zawarta w kanale słownym jest jednocześnie powielana w kanale niewerbalnym;
2.zastąpienie – w miejsce używania słów można wykonać sekwencję niewerbalną, która oznaczać będzie to samo;
3.akcentowanie tekstu mówionego – gestykulacja rąk, głowy i ciała mająca podkreślać znaczenie poszczególnych słów i wypowiedzi;
4.regulatory konwersacji – zachowania niewerbalne grające rolę przy sygnalizacji zmian tury konwersacyjnej, czyli wymiany ról miedzy nadawcą i odbiorcą; 5.maskowanie – używanie zachowań niewerbalnych dla ukrycia prawdziwych przekonań czy uczuć (Knapp, 1978).

Typologie wyżej przedstawione, pomimo swej trafności, nie wprowadzają istotnego rozróżnienia, dotyczącego podstawowej zdolności ludzkiego umysłu, jaką jest tworzenie metafor. Dopiero propozycja Davida McNeilla (1992) odróżnienie takie zakłada. McNeill przedstawił pięć podstawowych typów gestów. Są to:
-gesty deiktyczne
-uderzenia (beats)
-gesty kohezywne (spajacze tekstu)
-gesty ikoniczne
-gesty metaforyczne

McNeill używa nazwy uderzenia dla określenia typu gestów, które w terminologii Efrona nazwane zostały batutami. Są to rytmiczne, „tętniące” gesty, które szczególnie związane są z tokiem słownym. Tymi uderzeniami mówiący chce podkreślić ważność wypowiadanych słów czy fraz. Znaczenie to może odnosić się do pragmatycznego lub dyskursywnego aspektu wypowiedzi. Batuty zatem to inaczej gesty intonacyjne, charakteryzujące się krótkimi ruchami ręki, wykonywanymi zwykle w przestrzeni przed sobą. Wspomagają też one logiczną segmentację tekstu, batuty dostarczają istotnych informacji na temat tzw. ramy modalnej i ramy metatekstowej (czyli ustosunkowania się mówiącego do swoich odbiorców). Drugim typem gestów, jaki wyróżnia McNeill są gesty deiktyczne zwane także deiksami, wskazują na konkretną istniejącą rzecz albo też na elementy w abstrakcyjnej przestrzeni mentalnej mówiącego. Ciekawe jest jednak to, iż o wiele częściej niż można by przypuszczać, deiksy gestualne pojawiają się w sytuacjach, w których nie ma konkretnych, realnie istniejących elementów do wskazywania. Zatem odnoszą się one właśnie do przestrzeni mentalnej, która to przestrzeń zostaje „przeniesiona” z umysłu mówiącego w fizyczną przestrzeń przed nim. Wskazywane jest wtedy coś, co istnieje w umyśle, zajmując tam określone abstrakcyjne miejsce. McNeill wyróżnia także gesty kohezywne, czyli tzw. spajacze tekstu lub inaczej gesty spójnościowe. Pełnią one funkcje łączenia tematycznego bliskich, lecz oddzielonych czasowo, części dyskursu. Mogą się one składać z ikon, metafor, deiks lub uderzeń. Spójność jest tworzona za pomocą powtarzania tej samej formy gestu, ruchu lub zajmowanie miejsca w przestrzeni gestu. Gest kohezywny widoczny jest też często przed i po dygresji wprowadzanej przez mówiącego do toku słownego. Pojawienie się spajacza: przed i po dygresji ma na celu poinformowanie słuchającego o tym, do którego miejsca toku wypowiedzi ma powrócić po przerwaniu wątku dygresją. Wszystkie wymienione wyżej typy gestów są ściśle zależne od toku słownego i bez niego niekodowalne. Najbardziej jednak obrazowe i wydaje się najbardziej samodzielne semantycznie są gesty ikoniczne. Już u Ekmana i Friesena pojawiły się tzw. ilustratory, dające wsparcie obrazowe dla toku werbalnego, jednak dopiero David McNeill uściślił i sprecyzował definicję tego typu gestów. Ikony zatem to gesty, które w naturalny sposób zawierają bezpośrednie podobieństwo miedzy strukturą pojęciową i formą gestu. Gesty te są konkretne i obrazowe – to znaki rzeczy i zdarzeń . Inny charakter mają gesty metaforyczne, które nie są już znakami rzeczy i zdarzeń, ale znakami procesów myślowych. McNeill jako pierwszy odróżnił typologicznie ikony gestualne od gestualnych metafor. Rozróżnienie to ma ogromne znaczenie, bowiem zakłada istnienie odrębnego typu wyrażeń gestualnych odnoszących się do podstawowego dla człowieka, zdaniem kognitywistów, procesu metaforyzacji. Podstawową cechą metafor gestualnych jest to, że ich obrazowa zawartość przedstawia abstrakcyjną ideę. Zatem metafory to znaki wyobrażeń o świecie indywidualnego podmiotu. Gesty te mają istotne znaczenie dla językoznawców i psychologów.

Przedstawione powyżej klasyfikacje, zwłaszcza ta najistotniejsza z punktu widzenia językoznawstwa – autorstwa McNeilla, mogą okazać się jedynie wstępnym rozpoznaniem i zapewne ulegną weryfikacji w miarę rozwoju badań w tej dziedzinie. A badania z tego zakresu są trudne, zarówno pod względem czysto naukowym, jak i technicznym. Aby bowiem uprawomocnić jakiekolwiek tezy dotyczące komunikacji niewerbalnej, potrzebne są tysiące godzin nagrań i analiz dokonywanych przy pomocy programów komputerowych, które pozwalają odtwarzać i fotografować pojedyncze klatki filmu. A to z kolei potrzebne jest, aby uchwycić czasem bardzo krótki, ledwie zauważalny dla oka, a jednak zarejestrowany przez świadomość partnera dialogu ruch czy gest. Z drugiej strony dla naukowców-badaczy są to tereny ryzykowne poznawczo, wymagające, jak się wydaje, wypracowania standardów badawczych właściwych do studiów nad komunikacją niewerbalną. Na zachodzie Europy i w USA naukowcy posiłkują się w tym względzie metodologią wypracowaną przez kognitywizm, ale sądzę, ze konieczne będzie stworzenie dodatkowego narzędzia językoznawczego pozwalającego ściśle naukowo badać niewerbalny aspekt komunikacji. Wydaje się to na szczęście bardzo realne, bowiem powstaje w Polsce pierwszy zespół badaczy językoznawców zajmujących się tymi problemami – pod kierownictwem prof. dr hab. Jolanty Antas na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Można zatem liczyć na szybki rozwój badań w tym zakresie oraz publikację wyników, które zapełnią lukę w naukach humanistycznych i wniosą wkład do badań nad ludzkim doświadczeniem poznawczym.

Reklamy